Pechowy dzień, pechowy dzień Gdy od początku wszystko się UKłada źle Tak jakby drogę przeciął rwącej rzeki prąd A z oczu znikł bezpieczny ląd Ktoś rzucił czar i urok zły Mój Anioł Stróż na miękkiej chmurze smacznie śpi A Twoje ślady zatarł roztargniony wiatr I szczęścia brak, tak bardzo brak Bo moje szczęście jest w pobliżu dłoni Twych I oczu, i oczu Przychodzi czasem bardzo cicho w moje sny Z pomocą, z pomocą Zostawia przy mnie najcieplejsze z wszystkich słów Twe imię, Twe imię Od zmierzchu do rana Nie grozi mi nocny chłód Pechowy dzień, pechowy dzień Na pewno kiedyś przecież musi skończyć się Na środek Twojej drogi rzucę bukiet róż Nie miniesz go, nie miniesz już Bo moje szczęście jest w pobliżu dłoni Twych I oczu, i oczu Przychodzi czasem bardzo cicho w moje sny Z pomocą, z pomocą Zostanie przy mnie najcieplejsze z wszystkich słów Twe imię, Twe imię Od rana do rana Nie będzie nam groził chłód