Było kruche, niewielkie, było jasne, przejrzyste Uśmiechało się ufnie do wszystkich Nie groziło nikomu, nie wróciło do domu Moje szczęście, naprawdę niewielkie Może gdzieś tam, na liściu, zbyt zmęczone, usiadło A wiatr z liściem je porwał znienacka Potem z liściem porzucił i nie umie tu wrócić Z dalekiego, nieznanego miasta Może gdzieś usłyszało słowa, których nie znało Zapragnęło tych słów się nauczyć Słowa były zbyt wielkie, no, a szczęście, maleńkie Z ich ciężarem nie może tu wrócić Może, kiedy zmężnieje, zbierze siły, urośnie Odnajdzie mnie znowu wśród ludzi Moje szczęście niewielkie będzie silne i piękne Wielkim szczęściem do mnie powróci, powróci