Naszym prawem jest być dzieckiem miłości Powitanym tu jak najmilszy z gości Choć wiem, że tych uczuć nie odda mi nikt Naszym prawem jest krew pełna ekstazy Pięknych dziewcząt jak i mężczyzn bez skazy I kość cienka tak, już nie powiem ci nic Posłuchajcie nas i was nienarodzonych Dotąd cichych, dotąd zawsze bez obrony Chcemy bowiem przemówić nareszcie Bez zapału ku nam się nie spieszcie, to prawo Naszym prawem jest radość istnienia A nie martwa cierpliwość kamienia I tak wiem, że z tą prawdą nie liczy się nikt Naszym prawem jest pozostać w przestrzeni W odległości od świateł i cieni Być tym kimś kim każdy z was, też mógłby być Posłuchajcie nas i was nienarodzonych Dotąd cichych, dotąd zawsze bez obrony Chcemy bowiem przemówić nareszcie Bez zapału ku nam się nie spieszcie, to prawo Ktoś nas budzi niespokojną nocą Z chmur wyciąga, wolno wiedzieć, po co? Zrozumiałem w końcu to, że prawo to sąd Posłuchajcie nas i was nienarodzonych Dotąd cichych, dotąd zawsze bez obrony Chcemy bowiem przemówić nareszcie Bez zapału ku nam się nie spieszcie, to prawo Posłuchajcie nas i was nienarodzonych Dotąd cichych, dotąd zawsze bez obrony Chcemy bowiem przemówić nareszcie Bez zapału ku nam się nie spieszcie, to prawo