Saturn zimnem Ziemię smaga
Lód się w moje serce wkrada
W oku chętnie się sadowi
I marzenia moje chłodzi
Czas od pięt mnie cicho zjada
Truchtem biegnie do sąsiada
Gasi blaski dusi słowa
Radość do rękawa chowa
A planety szaleją, szaleją, szaleją
I śmieją się, śmieją się, śmieją
A planety szaleją, szaleją, szaleją
I śmieją się, śmieją się, śmieją
Patrzę w lustro na przyjaciół
Jacyś mniejsi, pokorniejsi
W półuśmiechach, w półmarzeniach
W gestach, pozach bez znaczenia
Życie płynie bez pośpiechu
Bez uśmiechu i bez grzechu
Bez smutku, strachu, bez radości
Bez nienawiści, bez miłości
A planety szaleją, szaleją, szaleją
I śmieją się, śmieją się, śmieją
A planety szaleją, szaleją, szaleją
I śmieją się, śmieją się, śmieją
A planety szaleją, szaleją, szaleją
I śmieją się, śmieją się, śmieją
A planety szaleją, szaleją, szaleją
I śmieją się, śmieją się, śmieją
Mais de 15 cursos com aulas exclusivas, materiais didáticos e exercícios por R$49,90/mês.
Tenha acesso a benefícios exclusivos no App e no Site
Chega de anúncios
Mais recursos no app do Afinador
Atendimento Prioritário
Aumente seu limite de lista
Ajude a produzir mais conteúdo